Historia Łeby
  Max Pechstein
 

 

Max Pechstein
 
 
 
   Max Pechstein jest postrzegany w historii miasta, jako najznamienitsza postać świata artystycznego. Ten urodzony w Sylwestra 1881 roku w Zwickau malarz o imionach Hermann Max, związał się na wiele lat z Łebą i ziemią Słowińców. Tu przeżywał radość z narodzin syna i gorycz poniżenia. Był wielkim artystą i z przymusu pacykarzem, odbijającym szablony na beczkach i skrzynkach do ryb. Tu z biedy namalował jedyny w życiu obraz religijny. 

   Po zakończeniu nauki jako malarz dekoracyjny, zapisał się w 1900 roku do Szkoły Sztuki Przemysłowej, a następnie w latach 1903 - 06 studiował w Akademii Sztuki u profesora Otto Gussmanna w Dreźnie. Tam pod koniec studiów zapoznał się z Erichem Hackelem, który wprowadził go do prominentnej grupy malarzy ekspresjonistów, zwanej ,,Brücke” (most).

   Czymże jest ten ekspresjonizm, o którym pewnie każdy słyszał? W największym skrócie można powiedzieć, że istotą ekspresjonizmu jest przedstawienie w sposób   subiektywny odczuć artysty, poprzez stosowanie groteski, karykatury i deformacji.

   Pechstein wiele podróżował, był m.in. we Włoszech i 9 miesięcy spędził w Paryżu. Po powrocie przeprowadził się do Berlina, a po kilku tygodniach w towarzystwie kolegów z ,,Brücke” - Heckla i Kirchnera - pojechał na wakacje do Drezna. Następnie dokonał artystycznego odkrycia maleńkiej wsi Nidden (Nida) w Prusach Wschodnich. Tam dopadła go fascynacja nieskażonego cywilizacją życia, którą poświęcił na studiowanie i szkicowanie pięknej natury. 

   W 1911 roku poślubia Charlottę (Lotta) Kaprolat i znowu wyrusza w podróż, dwukrotnie odwiedzając Włochy. Rok potem grupa ekspresjonistów się rozpadła, więc wszystkie wystawy mógł firmować już tylko swoim nazwiskiem. Znowu podróż, znowu fascynacja włoskim krajobrazem. Tu powstaje jego słynny obraz ,,Monterosso al mare”, a po zakończeniu włoskiej przygody przychodzi na świat jego syn Paul Frank. 


Max Pechstein z synem Paulem Frankiem. Fotografię wykonano w 1913 r.

"Monterosso al mare" - tusz i kolorowa kreda, 16,8 X 22 cm, rok 1913. Tytuł obrazu pochodzi od wsi o tej samej nazwie, leżącej w regionie Liguria, w zachodnich Włoszech. W dolnym, prawym rogu obrazu widoczna sygnatura malarza.


   W 1914 roku udaje się w podróż na morza południowe i zatrzymuje na wyspach Palau, które 15 lat wcześniej Niemcy odkupiły od Hiszpanii. Tam dopada go wiadomość o wybuchu I wojny światowej, więc opuszcza w międzyczasie okupowane przez Japończyków kolonie i ucieka do Manili, a następnie wraca do kraju, gdzie w 1915 roku zostaje powołany do wojska. Wojnę spędza na froncie i szczęśliwie w 1918 roku wraca do domu.

   W przymusowych  przerwach w walkach, tworzy i opracowuje szkice z wyprawy na Palau. Po wojnie sympatyzuje z ruchem radykalno-rewolucyjnym, w ramach tzw. Grupy Listopadowej. Jego stosunki z żoną powoli zaczynają się psuć i pewnie dlatego dwa kolejne sezony letnie spędza samotnie we wsi Nidden. 



 Rok 1915. Max Pechstein w swoim berlińskim mieszkaniu.
 

          Autoportret Pechsteina z fajką (drzeworyt 1921). Dzieło zostało powielone w ilości 125 egzemplarzy.




Rok 1910. Krajobraz okolic Nidden do złudzenia przypomina wydmy ruchome na Mierzei Łebskiej.





Widokówka z 1950 roku, przedstawiająca wydmy ruchome na Mierzei Łebskiej. Podobieństwo do widokówki powyżej jest porażające. Po lewej jezioro Łebsko.
                                                                                                                                      Foto: Wł. Puchalski

    Pechstein po raz pierwszy przyjeżdża do Łeby w 1921 roku, mając 40 lat. W kwietniu tego roku zapakował do plecaka mapę i udał się na Pomorze w poszukiwaniu miejsca podobnego do okolic Nidden. Ta wieś na skutek regulacji granicznych po I wojnie przypadła Litwie, dlatego malarz znalazł się w Łebie. Podobne położenie i przede wszystkim cudowna i niepowtarzalna mierzeja, jakże przypominająca krajobrazy z jego ulubionego letniska. Przemierzył jeszcze wiele kilometrów po  plażach, wydmach i brzegach jezior w okolicy, i postanowił założyć w Łebie swoją bazę wypadową. Tak napisał potem w swoich wspomnieniach:

 
,,Tego co nastąpiło w kolejnych latach, nigdy nie żałowałem. Nauczyłem się nie oceniać, tylko kochać to wybrzeże...” 
  
   Stworzył tu dużą liczbę obrazów i grafik, przedstawiających port, jezioro, rzekę, wydmy, molo, plażę i morze, ogrody, portretował rybaków i rolników, nie gardził mostami i zagrodami chłopskimi. Tu był jego żywioł, tu znalazł natchnienie... Po powrocie do domu uregulował swoje życie osobiste i rozwiódł się z żoną. Czy już wtedy miał romans z nastoletnią łebianką Martą Möller? Jego praca, osiągnięcia i wykształcenie zaowocowały przyznaniem mu w 1922 roku profesury w Pruskiej Akademii Sztuki w Berlinie. 

   Piękna nobilitacja dla artysty, który od teraz musiał pogodzić katedrę z irracjonalnym natchnieniem twórcy, bruki Berlina z tęsknotą za dziewiczą naturą i szumem morskich fal. Latem tego roku wraca jednak do Łeby i spędza tu całe wakacje. W czasie kolejnej kanikuły, latem 1923 roku prosi miejscowego restauratora Möllera o rękę jego 18-letniej córki Marty i oświadczyny zostają przyjęte.

   24-letnia różnica wieku nie była w ich przypadku przeszkodą. Pikanterii temu związkowi dodaje fakt, że starszy brat Marty, Hermann, związał się z pierwszą żoną Pechsteina i oboje wyemigrowali prawdopodobnie do Ameryki Południowej. Artysta powoli przestawał być osobą anonimową nie tylko dla mieszkańców, ale też dla wielu gości wakacyjnych.



Jeden z najbardziej "łebskich" obrazów Pechsteina namalowany w roku 1921, przedstawiający most miejski widziany z okna pokoju hotelowego, w którym mieszkał artysta. Właściciel hotelu, Konrad Möller w roku 1923 został teściem Pechsteina.
(Deutsche Bank Collection)




Zachowany do dziś budynek dawnego hotelu i restauracji Konrada Möllera - teścia artysty, u zbiegu ulic Kościuszki i Nad Ujściem. Obiekt w swojej powojennej historii był wielokrotnie przebudowywany i m.in. pełnił funkcję domu rybaka, placówki handlu detalicznego, ośrodka wypoczynkowego, domu kultury, restauracji itd... Stan ze stycznia 2010

Foto: Jarosław Gburczyk


   Od tego czasu malarz kursuje dosyć często pomiędzy Berlinem a Łebą, między innymi ze względu na trudności finansowe spowodowane przez rozstanie z człowiekiem, który sprzedawał jego prace. Zamożny teść nie żałuje pieniędzy na dofinansowanie rodziny swojej córki. Znowu wiele podróżuje: Francja, Włochy, wyspa Bornholm. Latem 1926 roku przychodzi w Łebie na świat jego drugi syn Max Konrad. W następnych latach artysta nieustannie jest w ruchu, jego niespokojny duch popycha go do dalszych podróży, a wypracowana pozycja przynosi wiele zaszczytów i wyróżnień.                                                   


  
 
   Od czasu do czasu wpada do Łeby niczym wiatr, skąd po otrzymaniu wiadomości o kolejnym uhonorowaniu, znowu niesie go w świat. Wakacje spędza z rodziną u teściów i stąd odkrywa okiem artysty uroki Rowów i okolice jeziora Gardno. Czasami zaszywał się tam na długie tygodnie i wpadał tylko na krótko do domu w stęsknione objęcia nieprzeciętnej urody małżonki. 

   Nadszedł okres dyktatury narodowego socjalizmu, nieuznającego ekspresjonizmu za sztukę prawomyślną, służącą celom propagandy nazistowskiej. Już w pierwszym roku władzy Hitlera (1933) próbowano wywierać naciski na artystę.

   W lipcu 1937 roku, w całych Niemczech przystąpiono do oczyszczania krajobrazu kulturalnego z elementów tzw. sztuki zwyrodniałej (Entartete Kunst), za jaką uchodziły wszystkie nowoczesne prądy artystyczne. Jedynym wspieranym i popieranym kierunkiem w sztuce plastycznej był naturalizm, podobnie jak neoklasycyzm w architekturze.

 
 Sztuka "zwyrodniała" w wykonaniu Pechsteina. Akwarela z 1935 roku, przedstawiająca kutry rybackie w stoczni w Łebie. Ten niewielki zakład zatrudniał kilku pracowników, a jego właścicielem był Max Pretzel.


   Pechstein po kolei traci wpływy w kręgach naukowych i artystycznych, z wykluczeniem jeszcze w 1937 roku z członkostwa Akademii Sztuki  włącznie. Ponadto 326 dzieł jego pędzla zostaje wycofanych z niemieckich muzeów i zarekwirowanych przez władze. Wygnany na artystyczną banicję we własnym kraju, zgłasza swoje prace na wielką wystawę sztuki w Nowym Jorku. W środowisku międzynarodowym był już postacią dobrze znaną, co pozwoliło mu na uczestnictwo w kilku innych wystawach zagranicznych. 

   W 1940 roku, powoli zbliżający się do sześćdziesiątki Pechstein, zrywa kontakty ze światkiem berlińskim i osiada na stałe w Łebie. Stąd w dalszym ciągu wędruje po okolicy w poszukiwaniu natchnienia i bliższego poznania mentalności mieszkańców ,,Błękitnej krainy”. Od roku 1927 do 1945 spędza w miasteczku łącznie 11 lat.

   Przed wkroczeniem Rosjan do Łeby, Pechstein ucieka wraz z żoną Martą w kierunku Helu. W swojej wędrówce nie byli osamotnieni. Towarzyszyli im inni uciekinierzy i żołnierze, którzy idąc brzegiem morza na wschód, oczekiwali nie bardzo sprecyzowanej pomocy.  Po drodze natykają się na jednostki sowieckie i zostają ograbieni z dobytku. Na jakiś czas trafili do niewoli, a potem postanowili wrócić do swoich. Zanim to się stało, 23 marca 1945 roku artysta uniknął rozstrzelania. Eva Fliessbach - żona właściciela majątku w Kurowie tak relacjonuje (fragment):

"Mężczyzn wyprowadzono na dwór. Ustawiono ich przy ścianie przed drzwiami wejściowymi, jeden Rosjanin podskakiwał obok nich, padł strzał. Przez okna widziałam głowę mojego męża, a więc strzał nie był do niego skierowany. Ale w chwilę potem usłyszałam głośny jęk z jego ust i łomot padającego ciała. W chwilowym zamieszaniu dwóm mężczyznom, którzy stali też pod ścianą obok mego męża, udało się uciec. Był to właściciel posiadłości z Prus Wschodnich von Aulock i znany malarz z Łeby Pechstein."*)
____________
*) Irena Elsner "O przeszłości gminy Choczewo" - Amberg 2009
  
   Po ustaniu w mieście zawieruchy frontowej i nastaniu okupacyjnej rzeczywistości, malarz  podejmuje pracę przy znakowaniu beczek i skrzynek na ryby. On, jeden z bardziej znaczących  artystów malarzy XX wieku, odbijał szablony za przysłowiową kromkę chleba. W ten niezupełnie dobrowolny sposób wraca do wyuczonego zawodu malarza dekoracyjnego. Takie były czasy i potrzeba chwili, jakże gorzka dla człowieka o duszy wyczulonej na piękno.

   Wraz z napływem polskich osadników dorabia sobie malowaniem szyldów, napisów na samochodach i odnawianiem mieszkań. Po przyjeździe do Łeby polskiego duchownego ojca Cieślika, Pechstein otrzymuje zlecenie namalowania obrazu Matki Boskiej, który został później zawieszony na północnej ścianie zaimprowizowanej kaplicy w hali sportowej (wrzesień 1945). To niewątpliwej rangi dzieło na długie lata uległo zapomnieniu.

   Po likwidacji kaplicy w maju 1946 roku i przeniesieniu kultu religijnego do miejscowego kościoła, obraz wisiał przez kilka dziesięcioleci w różnych pomieszczeniach plebani, gdzie niszczał z rąk uczęszczających na katechezę dzieci. Ostatnim miejscem jego przechowywania przed odkryciem, był niezbyt godny strych.

   U schyłku lat 80. obraz został zidentyfikowany na podstawie sygnatury malarza. Ówczesny proboszcz, o. Czarnecki przekazał dzieło do konserwacji, a po jej wykonaniu polecił zawiesić je w należnym mu miejscu w kościele.

 

Madonna Orędowniczka - olej na płótnie, 100 X 200 cm. Jedyny namalowany przez Pechsteina obraz o tematyce religijnej, znajduje się w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Łebie.


  W 1946 roku artysta dociera z żoną do Berlina i zamieszkuje w sektorze zachodnim. Ich dawne mieszkanie i pracownia zostały zbombardowane jeszcze w 1944 roku, więc przychodzi im zaczynać od zera. Przypomniała sobie o nim Akademia Sztuki i zaproponowała objęcie profesury. Od nowa, po ciemnym okresie narodowego socjalizmu, odbudowuje swoją pozycję społeczną. Miasto Zwickau, w którym przyszedł na świat, przyznało mu w 1947 roku honorowe obywatelstwo. Tam też ufundował on nagrodę swojego imienia dla młodych adeptów sztuki. 

   W 1951 roku, dokładnie w dniu swoich 70. urodzin otrzymuje tytuł honorowego senatora swojej uczelni, a rok później zostaje udekorowany najwyższym odznaczeniem państwowym - Wielkim Krzyżem Zasługi. Rok przed śmiercią senat berliński przyznał mu doroczną nagrodę kulturalną, będącą wielkim wyróżnieniem nie tylko w świecie artystycznym. Umiera 29 czerwca 1955 roku w Berlinie, w wieku 74 lat. Spoczywa na berlińskim cmentarzu Schmargendorf we wspólnej mogile z żoną Martą (zm. 1976).



Copyright 2007-2015 by Jarosław Gburczyk
Prawa autorskie zastrzeżone
 
  57 odwiedzający (81 wejścia) dzisiaj.  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=